DADRL UK
DADRL USA
DADRL BUŁGARIA
DADRL LITWA
Association of Drivers Against Daytime Running Lights
Kampania społeczna „Wyłącz światła - włącz myślenie”
Dziś jest 3604 dzień szkodliwego świecenia
Rozproszenie strat i koncentracja korzyści - tak działają najlepsi oszuści. Okradziony nie odczuwa małej straty, oszust z wielu takich strat osiąga znaczny zysk.
Bookmark and Share

Wokół rzekomych zalet jazdy z włączonymi światłami mijania przez całą dobę narosło mnóstwo mitów i powtarzanych jest wiele nieprawdziwych argumentów mających za zadanie udowodnić te zalety, często absurdalnych, a jeszcze częściej komicznych. Oto niektóre z nich.

Pojazdy z włączonymi światłami mijania są lepiej widoczne w każdych warunkach, również w dzień.

W takim razie pojazdy z włączonymi światłami drogowymi (tzw. długimi) lub policyjnym kogutem na dachu jeszcze lepiej. Czy to oznacza, że należy wprowadzić nakaz ich używania przez wszystkie samochody? Każdy pojazd jest wystarczająco dobrze widoczny w dzień bez włączonych świateł, podobnie jak kamień na drodze, dziura w jezdni, czy pieszy. Są również sytuacje, w których obiekt z włączonymi światłami jest widoczny z mniejszej odległości, czego dowiodły testy wykonywane przez armię amerykańską.

Dzięki włączonym światłom można dostrzec samochód z odległości nawet kilku kilometrów.

Tylko po co, jeżeli nawet do wykonania manewru wyprzedzania (który uchodzi za jeden z najbardziej niebezpiecznych na drodze) wystarczy kilkaset metrów, a w dzień z takiej odległości pojazd bez włączonych świateł jest doskonale widoczny?

Włączone światła jednoznacznie odróżniają pojazd w ruchu od pojazdu stojącego na poboczu.

Wyróżnik ten traci sens, gdy na poboczu stoi samochod z włączonymi światłami albo drogą jedzie rower bez świateł.

Każdy doświadczony kierowca wie, że światła w dzień poprawiają bezpieczeństwo na drodze.

Dlaczego zatem większość kierowców TIR'ów gasi światła zaraz po przekroczeniu granicy z Niemcami?

Nie trzeba udowadniać, że światła w dzień są korzystne, ponieważ jest to logiczne.

Przez wieki sądzono również, że Ziemia jest płaska, bo przecież „każdy to widział”, a jednak tak nie jest.

Dzięki włączonym światłom uniknąłem wypadku, a może nawet uratowałem życie.

Oznacza to, że jechałeś z predkością niedostosowaną do warunków, a przez własną brawurę i głupotę naraziłeś nie tylko swoje życie na niebezpieczeństwo. Kierowca jadący zgodnie z przepisami, swoim pasem, nie potrzebuje do niczego świateł mijania w dzień.

Wielu kierowców po włączeniu świateł czuje się bezpieczniej na drodze.

„Czuć się bezpiecznie” to nie to samo co „być bezpiecznym”. Złudne poczucie bezpieczeństwa jest przyczyną bardziej brawurowej i nieostrożnej jazdy. Jest to zjawisko znane jako „kompensacja ryzyka”.

To nieprawda, że włączone światła powodują większe zużycie paliwa. Przecież alternator i tak się kręci czy są włączone światła czy nie.

Samochód to nie perpetuum mobile. Żadna energia nie bierze się z niczego. Uczą o tym na lekcjach fizyki już w pierwszej klasie gimnazjum. Dla tych, którzy nie osiągnęli jeszcze tego stopnia edukacji, pozostaje eksperyment - pozostawić samochód na wolnych obrotach, po chwili włączyć jednocześnie wszystkie dostępne światła i zobaczyć jak zareaguje obrotomierz.

Policja zaleca jazdę na światłach w dzień jako środek na poprawę bezpieczeństwa, ponieważ wiele wypadków jest spowodowane niedostrzeżeniem w porę drugiego pojazdu.

Policja nie ma żadnych bezpośrednich podstaw do oceny wpływu włączonych świateł na bezpieczeństwo, ponieważ przyjeżdża na miejsce wypadku drogowego już po fakcie ani nie robiła na ten temat żadnych badań. W policyjnych statystykach nie ma również pozycji „brak włączonych świateł w dzień” jako przyczyny wypadków, natomiast np. Zbigniew Jabłoński, biegły sądowy z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych uważa, że na ponad dziesięć tysięcy badanych przez niego wypadków drogowych ani razu przyczyną zdarzenia nie był brak świateł w dzień w warunkach dobrej widoczności. 

Włączam światła w dzień, ponieważ boję się mandatu.

Większość osób, które celowo nie włączają świateł w dzień, nigdy nie dostała mandatu za brak świateł. Dopiero trzy mandaty rocznie niwelują materialne korzyści z niewłączania świateł w dzień, które wynoszą średnio 300 zł rocznie na każdy samochód.

Oblicza się, że wprowadzenie w Polsce nakazu z włączonymi światłami mijania przez cały rok uratuje rocznie życie 303 przypuszczalnych ofiar wypadków.

Dlaczego nie 404? Skąd te obliczenia, jeżeli we wszystkich krajach, które wprowadziły taki nakaz wzrosła liczba ofiar wypadków drogowych? Co to znaczy „przypuszczalnych”? Ilu pieszych i rowerzystów zginie? Ile osób umrze w wyniku chorób spowodowanych zwiększonym zanieczyszczeniem powietrza? W 2007 roku zginęło w wypadkach drogowych o 340 osób więcej niż rok wcześniej, pomimo wcześniejszej tendencji spadkowej.

W Szwecji i innych krajach skandynawskich jest taki nakaz.

Bezpośrednią przyczyną wprowadzenia takiego nakazu w Szwecji była zmiana ruchu z lewostronnego na prawostronny, a włączone światla miały przypominać ludziom, którą stroną jezdni mają jechać. Natomiast w Niemczech, które uchodzą za kraj wyjątkowo dbający o bezpieczeństwo na drodze, nie ma takiego nakazu, podobnie jak w kilkuset innych krajach świata. Co więcej, np. w Grecji za jazdę z włączonymi światłami w dzień można zostać ukaranym mandatem.

Jeżeli kogoś stać na samochód, to będzie go również stać na te kilka złotych rocznie więcej na paliwo.

Rocznie daje to minimum 80 złotych więcej przy średnim miesięcznym przebiegu 1000 km. Dlaczego kierowca ma być zmuszany przez ustawodawcę do marnowania paliwa i zatruwania środowiska?

Używanie klimatyzacji i nieekonomiczna jazda powodują większe marnotrawstwo paliwa niż światła.Zgadza się, ale nie ma nakazu używania klimatyzacji i nieekonomicznej jazdy. Chcesz oszczędzić - nie używaj klimatyzacji i jeźdź ekonomicznie. Poza tym rozsądne używanie klimatyzacji wpływa na komfort, a więc i bezpieczeństwo jazdy. Światła włączone w dzień - nie.

Koszt jednej żarówki więcej na rok to żaden koszt.

Nowoczesne żarówki renomowanych firm kosztują nawet 100 zł za sztukę. W wielu modelach samochodów samodzielna wymiana żarówki jest praktycznie niemożliwa, a taka usługa w serwisie kosztuje nawet kilkaset zł.

Kierowcami są też ludzie starsi i niedowidzący, którzy dzięki światłom widzą lepiej.

Oko ludzkie wraz z wiekiem i postępującymi chorobami oka (np. zaćma) staje się coraz wrażliwsze na światło. Z tego powodu część ludzi w podeszłym wieku unika jazdy w nocy, gdy światła mijania są wyjątkowo oślepiające.

Gdyby używanie świateł faktycznie było szkodliwe, rząd dawno wycofałby ten przepis.

2 miliony złotych dziennie (!) to kwota niebagatelna, a właśnie tyle zarabia polski rząd z samych podatków od spalonego niepotrzebnie paliwa. Do tego dochodzi VAT za żarówki, których sprzedaż wzrosła o 60%, oraz zwiększone dochody z podatktów od firm z branży paliwowej i oświetleniowej (podatek dochodowy). Kto z własnej woli zrezygnuje z takich dodatkowych pieniędzy? Bezpieczeństwo ludzi ma tutaj marginalne znaczenie, jeżeli w ogóle ma.

Dzięki włączonym światłom pieszym łatwiej zauważyć jadący samochód.

W dzień samochód jest wystarczająco dobrze widoczny bez włączonych świateł, natomiast włączone światła wprowadzają dezorientacje co do kierunku i prędkości jazdy. Udowodniono również, że dzieci postrzegają włączone światła jako oczy i sądzą, że jeśli one widzą samochód, to i on je widzi.

Rowerzysta szybciej dostrzeże samochód z włączonymi światłami i zdąży uciec do rowu.

Duża część wypadków z udziałem rowerzysty i samochodu to najechanie od tyłu na rowerzystę. Przyczyną wielu z nich jest niezauważenie rowerzysty wśród świateł samochodów.

To nie prawda, że motocykliści są teraz narażeni na większe niebezpieczeństwo. Przecież i tak muszą mieć włączone światła, tak jak to tej pory.

Motocykliści mieli nakaz włączania świateł przez całą dobę po to, aby wyróżniać się na drodze spośród samochodów, z racji swoich mniejszych rozmiarów oraz specyfiki poruszania się. Teraz przestali się wyrożniać, czyli relatywnie stali się gorzej widoczni niż dotąd.

Są sytuacje, w których włączone światła pomagają.

Nawet jeśli są, to sytuacji, w których włączone światła mają negatywny wpływ na bezpieczeństwo jest więcej. Ogólny bilans nakazu jest więc niekorzystny.

Najwięcej wypadków zdarza się latem, w dzień, przy dobrej widoczności. Jazda z włączonymi światłami mijania zmniejszy ich liczbę o 20%.

To prawda, że latem jest najwięcej wypadków. To wtedy samochodu używa się najczęściej. Właśnie podczas najładniejszej pogody dochodzi do najgroźniejszych wypadków, ponieważ kierowcy wykorzystują  lepsze warunki, lepszą widoczność i przez to prowadzą odważniej, mniej uważnie. W rezultacie, pomimo lepszych warunków jest gorzej. Co więcej, jeżeli nawet założymy, że światła poprawiają widoczność samochodu, to logika nakazuje stwierdzić, że ta „lepsza” widoczność stanie się przyczyną kolejnych wypadków. Informacja, że jazda z włączonymi światłami mijania zmniejsza liczbę wypadków o 20% jest wyssana z palca i nie znalazła potwierdzenia w żadnym z państw, które wprowadziły taki nakaz.

Liczba wypadków w roku 2007 nie zmniejszyła się tak jak zapowiadano, ponieważ zwiększyła się liczba samochodów w Polsce.

Liczba samochodów w Polsce wzrastała przez kilka ubiegłych lat w podobnym tempie, przy czym liczba wypadków malała, nie jest to więc czynnik mający wpływ na większą liczbę wypadków. W roku 2007 nie było innego znanego czynnika oprócz obowiązkowych świateł, który mógł spowodować wzrost liczby wypadków (nie tylko w Polsce, ale również w innych krajach).

Włączone światła mijania pozwalają lepiej ocenić odległość, w której znajduje się pojazd oraz jego prędkość.

Jest dokładnie odwrotnie. Światła wprowadzają dezorientację i odwracają uwagę od zbliżającego się samochodu, skupiając wzrok tylko na jego światłach. Nie da się precyzyjnie ocenić prędkości zbliżających się świateł i odległości do nich, nie widząc bryły samochodu i jego otoczenia. Ocena prędkości wiąże się z oceną szybkości przesuwania się obiektu względem określonego układu odniesienia, a samochody ze słabszymi światłami wydają się być dalej niż w rzeczywistości.

To nieprawda, że włączone światła mijania w dzień oślepiają. A nawet jeśli, to w nocy bardziej oślepiają.

Zgadza się. W nocy bardziej oślepiają, co nie oznacza, że nie oślepiają w dzień. Ale w nocy mając alternatywę pomiędzy jazdą bez świateł nieoświetloną drogą a jazdą z włączonymi światłami wybór jest oczywisty. Natomiast w wielu krajach na oświetlonych drogach w zupełności wystarczają w nocy światła pozycyjne, ponieważ światła mijania służą do oświetlania drogi przed pojazdem.

90% kierowców i tak jeździło z włączonymi światłami przez cały rok.

Oczywista nieprawda. Była to liczba w granicach 10-20%. Chyba, że chodzi o jazdę w nocy lub podczas deszczu. Potwierdza to sondaż przeprowadzony przez GfK Polonia, w którym tylko 12% respondentów przyznało, że zawsze włączali w dzień światła mijania.

Nie ma dowodów, że samochody jeżdżące na światłach są gorzej widoczne, a to już powód, żeby jeździć na światłach.

A czy są dowody, że samochody z włączonym ogrzewaniem tylnej szyby są gorzej widoczne? Bo jeżeli nie, to należy wprowadzić taki obowiązek.

Jazda na światłach jest bezpieczna, bo propaguje ją sam Krzysztof Hołowczyc.

I co z tego? Propaguje, bo jego sponsor Orlen ma w tym interes. Co taki Hołowczyc może wiedzieć na temat świateł mijania i ich wpływu na bezpieczeństwo, jeżeli w czasie rajdu wszystkie samochody jadą w jedną stronę i raczej nie dochodzi wtedy do zderzeń czołowych.

Unia Europejska zaleca jazdę na światłach przez całą dobę, ponieważ wpływa to korzystnie na bezpieczeństwo.

20 listopada 2007 roku Komisja Europejska wycofala się z rekomendowania państwom członkowskim UE wprowadzenia nakazu jazdy na światlach mijania przez całą dobę.

Unia Europejska wprowadza nakaz jazdy na światłach mijania od 2011 roku.

Jak dotąd Komisja Europejska zapronowała jedynie, aby wszystkie nowe modele samochodów osobowych, które uzyskają homologację począwszy od 2011 r., były wyposażone w światła do jazdy dziennej, natomiast o żadnym nakazie nie ma mowy. Światła takie mają również dać się wyłączyć bez użycia narzędzi.

W Polsce można używać tylko świateł mijania, światła do jazdy dziennej są nielegalne.

Art. 51 Ust. 2 Prawa o Ruchu Drogowym mówi wyraźnie: „W czasie od świtu do zmierzchu w warunkach normalnej przejrzystości powietrza, zamiast świateł mijania, kierujący pojazdem może używać świateł do jazdy dziennej.”

Fabrycznie montowane światła dzienne nie są dopuszczone do użytku w Polsce, gdyż nie świecą się wraz z nimi tylne światła pozycyjne.

Od dnia 20 czerwca 2009 r., zgodnie z rozporządzeniem Ministra Infrastruktury z dnia 2009.05.04 nie są już wymagane tylne światła pozycyjne, gdy włączone są światła do jazdy dziennej.

Jeżeli ktoś nie chce włączać świateł mijania, może zamontować światła do jazdy dziennej. Koszt takich świateł zaczyna się od 100 zł.

Całkowity koszt montażu świateł do jazdy dziennej to dużo więcej niż 100 zł. Co więcej, w wielu modelach samochodów nie da się zamontować świateł do jazdy dziennej bez np. dziurawienia zderzaka.

Jeżdżę na światłach, ponieważ mój samochód jest wyposażony w automatyczny włącznik świateł mijania, bez możliwości ich wyłączenia.

W takim razie twój samochód jest niezgodny z obowiązującym w Polsce i Europie prawem, ponieważ Regulamin nr 48 EKG ONZ, ratyfikowany również przez Polskę, mówi, że „Światła mijania mogą być włączane i wyłączane automatycznie. Jednak zawsze musi być zapewniona możliwość ich ręcznego włączenia lub wyłączenia.”

Nie ma sensu montować świateł do jazdy dziennej, ponieważ światła mijania spełniają taką samą funkcję.

Światła do jazdy dziennej to nie to samo co światła mijania używane w dzień. Światla mijania służą do oświetlania drogi i różnią się od świateł do jazdy dziennej budową, mocą żarówek, miejscem montażu i kierunkiem emitowanej wiązki światła.

Nakaz jazdy na światłach obowiązuje w wielu europejskich krajach.

Kraje te to wyłącznie kraje dalekiej północy oraz kraje postkomunistyczne, w których łatwiej „kupić” ustawę.

W Stanach Zjednoczonych wszystkie nowe samochody są wyposażone w automatycznie włączane światła mijania.

Po pierwsze nie światła mijania, tylko światła do jazdy dziennej, a po drugie dotyczy to tylko samochodów marki GM, które są produkowane również na rynek kanadyjski, gdzie obowiązuje nakaz właczania świateł do jazdy dziennej.

Samochody z włączonymi światłami są oświetlone, a z niewłączonymi - nieoświetlone. Dlatego samochody bez świateł dla innych kierowców są widoczne dopiero w ostatniej chwili.

W dzień wszystkie samochody są oświetlone - światłem słonecznym, dziennym. A światła mijania służą do oświetlania drogi, nie samochodu. Czy pieszy nie wyposażony w żadne światła, jest również widoczny w ostatniej chwili, dopiero gdy znajdzie się na masce pędzącego samochodu?

Zniesienie obowiązku jazdy na światłach w Austrii mogło się sprawdzić, ale w Polsce przy niskiej kulturze jazdy większości kierowców światła są koniecznością.

Właśnie na polskich drogach włączone światla są bardziej niebezpieczne dla ruchu drogowego niż w Austrii, ponieważ każda nierówność drogi powoduje oślepianie kierowców jadących z przeciwka.

Po wprowadzeniu nakazu jazdy na światłach liczba wypadków bardziej wzrosła w nocy niż w dzień, co jest dowodem na korzystny wpływ włączania świateł na bezpieczeństwo

Wpływ tego nakazu na liczbę wypadków nie występuje wyłącznie w dzień, ponieważ coraz więcej samochodów porusza się z przepaloną jedną żarówką świateł mijania, których ciągłe używanie powoduje ponadto zużywanie się odbłyśników reflektorów, a w nocy sprawne oświetlenie jest kluczowym warunkiem bezpiecznej jazdy samochodem.

To nie jest wina obowiązku jazdy na światłach, że kierowcy nie dbają o stan żarówek i reflektorów.

Żarówka przepali się szybciej, gdy jest stale włączona przez całą dobę, a przepaloną żarówkę kierowca zauważa zwykle dopiero w nocy, kiedy nie ma warunków do jej wymiany. Trudno również dbać o stan reflektorów inaczej niż przez ich wymianę na nowe, co stanowi duży koszt dla większości kierowców.

Gdy nie było nakazu, nie było wiadomo kiedy wieczorem należy włączyć światła i każdy włączał je kiedy chciał.

Moment obowiązku włączenia świateł był ściśle zdefiniowany i związany z końcem zmierzchu cywilnego, to znaczy fazy zachodu Słońca, w której środek tarczy słonecznej znajdzie się nie więcej niż 6 stopni kątowych poniżej horyzontu.

Część kierowców zapominała włączyć światła po zmierzchu lub gdy zaczynał padać deszcz (lub świadomie nie włączali, bo uznawali, że nie ma takiej potrzeby).

Teraz też będą zapominać. Poza tym do tej pory obowiązywał nakaz jazdy z włączonymi światłami po zmierzchu i podczas zmniejszonej widoczności, od którego egzekwowania była policja. Część kierowców prowadzi samochód po spożyciu alkoholu - czy należy zatem wprowadzić zakaz sprzedaży alkoholu wszystkim posiadaczom prawa jazdy?

Samoloty podczas lądowania też włączają światła nawet w dzień podczas dobrej widoczności, co znaczy, że światła zwiekszają bezpieczeństwo.

Właczenie świateł do lądowania wchodzi w skład tzw. checklisty, którą pilot samolotu ma bezwględnie wykonać przed lądowaniem, bez zastanawiania się, co jest w danej chwili potrzebne, ponieważ nie ma na to czasu.

Nakaz jazdy na światłach został wprowadzony przez PiS.

Posłowie PiS głosowali w większości przeciw, natomiast w PO obowiązywała w tej sprawie dyscyplina partyjna. Był to pomysł PO, w dodatku wprowadzony niezgodnie z konstytucją.


Jeżeli słyszałeś inny mit na temat używania świateł mijania w dzień, napisz o nim.


Organizacje popierające naszą kampanię

Komentarz