DADRL POLAND

Association of Drivers Against Daytime Running Lights
Kampania społeczna "Wyłącz światła - włącz myślenie"

Teraz jest Śr, 18 wrz 2019, 21:51

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 220 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8 ... 22  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Niewolnik za kierownicą, czyli o nowoczesności
PostNapisane: Pn, 26 sie 2013, 11:10 
Offline
Zaangażowany
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 19 lut 2013, 20:28
Posty: 2878
Lokalizacja: Kraina Centusiów
norA napisał(a):
Ciekawostka 2: XJ był tak dopracowanym i niezawodnym autem, że wówczas nowy właściciel koncernu Chrysler

- Daimler (MB) - nakazał go wycofać z produkcji, bo nie da się na nami ani dzięki niemu zarobić

Słyszałem to wielokrotnie na temat różnych modeli. Nie spodziewałem się, że takie zdanie przeczytam tutaj...

Jeep Cherokee XJ był tak dobry, że produkowano go 17 lat i wytwórca na nim nie zarobił.
Saab 9000 był tak dobry, że przez 14 lat jego produkcja nie przyniosła zysku.
Volvo 240 było tak dobre, że produkowano je 19 lat, jego następca 740 wyszedł z produkcji rok wcześniej, a mimo to na modelu 240 Volvo nie zarobiło.
Mercedes W124 był tak dobry, że produkowano go 13 lat i MB nie zarobił.
Toyota Starlet była tak dobra, że produkowano ją 26 lat i Toyota nie zarobiła.

BŁONT, mospanie! Czyżby w tych firmach prezesami byli wyłącznie idioci, którzy przez dwadzieścia lat produkują nieopłacalne auto? Nie sądzę.

Po prostu "opłacalność" wtedy i dziś oznaczała inne podejście do jakości produktu.

Nie chodzi o to, że nie wierzę w planowane postarzanie produktu. Jestem jednym z tych, którzy zauważają je wszędzie. Piszę z tablecika galaxy, który wygrałem. Za parę miesięcy sprzedam gada, bo chcę odzyskać chociaż część wartości niekoniecznie potrzebnego mi produktu. Jeśli się zepsuje, to taka szansa mnie ominie, bo jest nienaprawialny. :D

Dlaczego się nie zgadzam?

Niech mercedes W124 baleron posłuży za przykład.
MB to marka, która kojarzyła się od zawsze z prestiżem. Auto dla bogatych. Koszta produkcji spadały z roku na rok, auto było coraz lepsze, ale pozostawało DROGIE. To zaś powodowało, że mogli sobie nań pozwolić nieliczni.
Przychodzi więc Nieliczny Bogaty do salonu, kupuje sobie W124. Jeździ nim 3 lata, potem idzie po nowego mercedesa.

Stary mu się znudził, więc sprzedaje go ¦redniakowi. Ten patrzy już nie tylko na luksus i wygodę, ale i na niezawodność, porządne wykonanie, łatwość odpalenia w zimie pod domem, bo garażu nie ma... itp. Po 10 latach użytkowania baleron trafia w ręce Józefa z Zadupia, który wozi cement i blachy, albo studenciny takiego jak ja, który patrzy prawie wyłącznie na trwałość auta. To, że mi się klasyki podobają, to insza inszość.
Więc Józef z Zadupia oraz Studenciak jeżdżą swoimi Baleronami aż odpadną koła. Józef olewa obsługę techniczną w stu procentach, a Studenciak w połowie - merc ostrzega go, że się zepsuje, bo przed awarią stuka i puka. Nigdy nie zawiedzie bez poważnego nadużycia. Po półmilionie kilometrów mercedesik pada jak deszcz w Irlandii.
Może też trafić w ręce 70-letniego księdza proboszcza, który o auto dba i jeździ ostrożnie. Baleron przejeżdża milion pińcet sto dziewińcet mil, często po smierci poprzedniego właściciela służy jeszcze następnemu.

Auto schodzi z taśm jak świeże bułeczki. Jest opłacalne - wprawdzie ASO świeci pustkami, ale w salonach tłoczy się ciżba ludzka, żądna Balerona. MB odnotowuje zaj*bistą sprzedaż, W124 i W201 produkowane są w milionach egzemplarzy.
Co się dzieje z wizerunkiem MB? Jest on szargany przez użytkowników. Mercedes sam się ceni za co innego, niż uzytkownicy. Student widzi, że niepsujące się auto jest ekonomiczne. 70-letni proboszcz widzi, że wygodne i robić przy nim za wiele nie trzeba, a zawsze pojedzie. Budowlaniec Józef olewa wszystko i nadal jeździ. Dresiarz driftuje i upala, dłubaka garażowy może coś wymodzić, wojskowego nigdy nie ma w domu, ale gdy wraca, to zawsze auto mu odpali, turecki handlarz dywanami ceni ładowność, którą notorycznie przekracza o sto kilo, a albański taksówkarz zakłada gaz i bierze 6 osób zamiast 5 bez protestu ze strony maszyny... problem w tym, że Mercedes ma być marką dla Nielicznych Bogatych, a nie dla ww. ludzi. Bo oni są za bardzo zwykli. Traktują auto (metafora) jak żonę, a Nieliczni Bogaci jak kochankę. 3 lata i wywalić. Merc ma być taką "kochanką". Więc firma robi tak, żeby po 3 latach kola odpadały.

Można tego dokonać w różny sposób: nie cynkować blachy, to ją ruda zeżre. Zaprogramować elektronicznie sterowane zawieszenie Airmatic (W220), żeby padło i siadło. Elektroniczna pompa płynu hamulcowego niech się schrzani i wywali BŁONT po 50 tysiącach naciśnięć i zgaszeniu zapłonu. Komputer pokładowy niech przestanie wykrywać koła. Że niby odpadły. Zauważ norA, że jakoś W220 na bazarze nie uświadczysz, a W124 i W201 jest tyle, że w psy można rzucać...

Teraz, po tym, jak planowane postarzanie mercedesa zapuścilo korzenie, przeanalizujmy drogę mercedesa przez kolejne ręce.
Nieliczny Bogaty pojeździł 3 gwarancyjne lata, sprzedał ¦redniakowi. ¦redniak po kolejnych 3 latach i mnóstwie kasy władowanej w naprawy dziwnie szybko psujących się elementów postanawia nie kupić mercedesa nigdy w życiu. Student nie kupuje, bo nie chce skarbonki bez dna. Budowlaniec Józef nie chce, bo jak tym wozić cement, skoro się psuje... Wojskowy po powrocie z jednostki wsiada do auta i widzi BŁONT. Nie odpali, bo rura była za zimna. 70-letni proboszcz wie, że takie auta są często kradzione, bo części kosztują kupę kasy. Turecki handlarz dywanami po przeładowaniu merca (albo i bez) użera się z zawieszeniem Air-taka-owaka-Matic. Albański taksówkarz nie założy gazu. Nieliczny Bogaty z kolei może pyć pewien, że nic mu się nie stanie, bo gwarancja rzecz święta. Nawet w korporacji.

I tak oto merc trafił z powrotem tam, gdzie miał trafić - do nielicznych. I z biegiem lat nie powszednieje.

Pytanie: Czy MB jest stratne na tym, że ma mniej klientów?
Odpowiedź: Niet.

Nie liczy się ilość, a jakość. Zwykli ludzie kupowali W124, naprawiali je u pana Franka na Lipowej, części kupowali tanio, bo nie byly skomplikowane. W tym sensie było to rzeczywiście niedochodowe, ale wpływy z kupionych nowych merców równoważyły tę stratę. Potem rynek się nasycił, a ludzie nie chcieli kupować nowych mercedesów, gdyż mieli już Balerony - proste, niezawodne i "wszystkomające" auta. Po kiego przesiadać się na okulara, jeśli tym mozna jeździć jeszcze milion kilometrów?

Więc niech tylko bogaci kupują. Oni będą zmieniali co jakiś czas dla Zasady (nomen omen). I tylko oni są targetem. Sprzedajemy markę jako premium, więc windujmy ceny! Zwykli ludzie nas nie obchodzą. Niech prestiż się za bardzo nie rozlewa po ludziach, bo skończymy jak BMW w Polsce...

Teraz Jeep.
Auto terenowe kiedyś służyło każdemu, kto jeździł po niedostępnych obszarach - amerykańskiemu mailmanowi, wojsku, góralowi, pomocy drogowej. A obecnie służy żonom bogatych panów z kompleksami do rozbijania się po mieście i praktykowania niewyobrażalnego chamstwa drogowego. Oczywiście samo auto terenowe dostosowało się do tego - brak 4x4, bo z asfaltu nie zjedzie, automat zawsze i wszędzie, chrząszczowaty, ostentacyjny kształt, wysokie siedzenia, by patrzeć z góry na plebs, mały bagażnik, bo torebka i siata zakupów z Almy się zmieści i chwatit. Wielkie niskoprofilowe opony i felgi w kształcie kwiatka - bo krawężnik krawężnikiem, ale na drodze ma być cichy. Takie hovno nazwano w Europie nie wiedzieć czemu "SUV" (auto sportowo-użytkowe, haha!). I Jeep musiał się dostosować albo zginąć. Wybrał to samo, co Defender, Range Rover, LR Discovery, Nissan Patrol, Toyota Land Cruiser i wiele innych. I nie ma już aut terenowych, o ile nie powstają na zamówienie wojska, by służyły reżimowi.

Aha, gratuluję gustu. Jeździj dżipkiem póki go rdza nie zeżre. Przekręć przez milion, a w centrum Wielkiego Miasta strasz zabłoconą karoserią właścicieli wymuskanych wyrobów dżipopodobnych. :mrgreen:

_________________
KUPUJ BRYTYJSKIE


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł: Re: Niewolnik za kierownicą, czyli o nowoczesności
PostNapisane: Pn, 26 sie 2013, 17:21 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 8 sie 2013, 17:39
Posty: 3130
Syngalez, niestety, ale w wypadku XJ-ta tak naprawdę było, lecz z zarobkiem nie zroumiałes intencji - w końcu przestano na nim zarabiać, bo się nie psuł jakby tego oczekiwano, a nie na samej sprzedaży! Jego "katem" był Wolfgang Bernhard z Daimler'a (MB), który po fuzji z Chryslerem ciął koszty... Cherokee Xj zagrażał nawet własnej marce, bo stanowił wewnętrzną konkurencję - przez niego kulała sprzedaż droższego Grand-a.

Osobiście nie bawię się zazwyczaj tylko w off-road asfaltowy, czyli polskie dziury, a więc turlam się na co dzień, tudzież będę miał ubaw z innych, nawet większych Euro-SUV zimą i wbrew przesadom nie każdy Jeep musi być brudny albo zmodyfikowany - mój seryjny zazwyczaj jest czysty i ma solidny (nieekologiczny) czarny lakier, który po polerce też się fajnie może błyszczeć. Jak kto woli... ;)

Syngalez - z tą wyczuwalną nienawiścią do SUV-ów gadasz pierdy jak jakiś nawiedzony ekolog, który jeśli widzi pickup-a na tej samej bazie to już nabiera wody w usta... O co kaman? Na całym świcie jest teraz podobnie - wszędzie ta eko-logiczna nienawiść do dużych SUV-ów, gdy tymczasem w USA na takich autach zarabia się krocie i niemal całkowicie uśmierciły tam kombi (station wagon)...?! Mało jeździłem europejskimi SUV-ami, ale typowo amerykańskie są super - proste w obsłudze i bezstresowe w jeździe, może jak się kiedyś przejedziesz, to zrozumiesz ich fenomen, szczególnie w naszych warunkach klimatyczno-drogowych polecam tą rozrywkę.

_________________
F.I.A.T - FCAk Italian Automobile from Turin, drive MOPAR!

Daj Polakom rządzić, a sami się wykończą... O.v.B.

Im bardziej poznaję ludzi tym bardziej kocham zwierzęta G.B.Shaw


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł: Re: Niewolnik za kierownicą, czyli o nowoczesności
PostNapisane: Pn, 26 sie 2013, 17:38 
Offline
Zaangażowany
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 19 lut 2013, 20:28
Posty: 2878
Lokalizacja: Kraina Centusiów
norA napisał(a):
Syngalez, niestety, ale w wypadku XJ-ta tak naprawdę było, lecz z zarobkiem nie zroumiałes intencji - w końcu przestano na nim zarabiać, bo się nie psuł jakby tego oczekiwano, a nie na samej sprzedaży! Jego "katem" był Wolfgang Bernhard z Daimler'a (MB), który po fuzji z Chryslerem ciął koszty... Cherokee Xj zagrażał nawet własnej marce, bo stanowił wewnętrzną konkurencję - przez niego kulała sprzedaż droższego Grand-a.

Osobiście nie bawię się zazwyczaj tylko w off-road asfaltowy, czyli polskie dziury, a więc turlam się na co dzień, tudzież będę miał ubaw z innych, nawet większych Euro-SUV zimą i wbrew przesadom nie każdy Jeep musi być brudny albo zmodyfikowany - mój seryjny zazwyczaj jest czysty i ma solidny (nieekologiczny) czarny lakier, który po polerce też się fajnie może błyszczeć. Jak kto woli... ;)


Co nie zmienia faktu, że obecne wyroby dżipopodobne przestały być terenowe. A z grandem się zgodzę - jest tego dużo mniej. Nie wiem czy w Stanach, ale w Polsce Czeroki zawsze jest bez grandu, chyba, że nowszy. Kwestia ceny - jak sobie Jeep wycenił Granda tak wysoko, to niech się nie dziwią, że sprzedaż do du. I zamiast obniżyć trochę cenę Granda i nie silić się na niewiadomoco, udupiono XJa.

(Zresztą Grand Cherokee ZJ w bulgocie 5.9 też musi być git - ta moc... No i patrząc na nowy 2014 Grand WK2 po lifcie też rzygać się chce. :cry: Quo vadis, Jeep?)

A co do suvów (crossoverów) - nie lubię ich bynajmniej nie dlatego, że są nieekologiczne. Nic z tych rzeczy! Jakbyś wiedział jak ja lubię olewać normy euro... bardziej od crossoverów nie lubię tylko hybryd, a już najbardziej hybrydowych suvów. :lol:
Chodzi mi o niewyobrażalne chamstwo drogowe kierowców, połączone z ostentacyjnym wyglądem pseudoterenówek, które na nierównej drodze cierpią bardziej od poloneza... To jest najgorsze kłamstwo koncernów. Ludzie używają tego do rozbijania się po mieście. Łatwo się takim wymusza pierwszeństwo, fakt. Ale jak łada 2107 z ruskich filmików pierdyknie w Audi Q-cośtam, to kartonowy chrząszczyk odlatuje jak po rozpędzonej lokomotywie ET22...

Co do eliminacji kombiaków w Stanach - nie wiem jak inni, ale sprzedaż aut Volvo po usunięciu ostatnich kombi z oferty amerykańskiej regularnie leci na pysk. Straty, straty, straty. Weź takie XC90 - FWD, niskie zawieszenie, wysoki środek ciężkości (w trasie niezbyt się człowiek czuje), podwyższony fotel - i za to dopłacać ogromne piniądze? Jak dla mnie nonsens. Amerykanie chyba też tak sądzą.

[Fakt, że nigdy nie jechałem tym czymś, ale jakbym miał tyle kasy, to celowałbym w limuzynę (jag albo jakiś lincoln czy cadillac). Mniej nowobogacko wygląda, no i pełno jest jeszcze starszych, kanciastych modeli. W Krakowie był niedawno sovereign na sprzedaż - z zewnątrz ok, ale światła miał całkowicie czarniutkie. Do tego stopnia, że nie widać było w ogóle wnętrza reflektora. :mrgreen: ]

O takim oplu mokka, toyocie rav-niby-4, renault captur i innych europejskich pizdrykach miejskich udających terenowe nie wspomnę. Nonsens i robienie ludzi w wała, bo oni myślą, że kupili terenowe. Serio! Porozmawiaj z właścicielami takowych aut. Powiedzą Ci w żywe oczęta, że to "miejska terenówka, i taka bezpieczna". Podjedź wtedy Czerokim albo Patrolem, to powiedzą, że transporter opancerzony. :lol:
Mniejsze od limuzyny - kosztuje więcej.
Zdolności terenowych brak ...
Mniejsze od kombi...
Mniej osób zabiera niż van...
Przyczepy nie uciągnie, bo nie ma czym...
Widoczność wiadomo jaka...
Na sportowe się nie nadaje...
No więc za co się dopłaca? Za ułatwione wymuszanie pierwszeństwa górą kartonu i plastiku ze słabiutkim silniczkiem po uturbieniu i wysileniu do granic? Za systemy elektroniczne odbierające w ogóle przyjemność z jazdy? Za szpan i wyświetlające się na chodniku słowa "Range Rover"? Moim niezbyt skromnym zdaniem niewarte ni grosza. A już na pewno nie nazwy "Sport-utility vehicle".

Miałem okazję kiedyś jechać (jako pasażer, za młody byłem na kierowcę) nissanem murano (import z USA). Ponadtrzylitrowiec wolnossący (dobrze) ze skrzynią systemu cvt (Klasyczny automat niech żyje! Czterobiegowy! Niech to brzmi jak samochód, a nie kosiarka). Zewnętrznie - balonik na kółkach, ale wygląda na potężny. Siadasz wysoko, miejsca na nogi sporo (a jak się ma mój wzrost, to nigdy nie jest za dużo miejsca). Silnik też żwawo się rzuca. Niemniej na drodze bitej wcale nie było tak różowo, jakby się mogło wydawać. Widoczność - zerowa. Same kamery i czujniki. No i ten wszechobecny plastik... jak się dowiedziałem, że ponadtrzylitrowe auto pali 14 w mieście, to bardzo się dziwiłem tej lekkości. Potem zobaczyłem plastik. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.

A jedno podwozie do pikapa i "crossovera" (jak to przetłumaczyć? ponadkrzyż? Wzwyżkrzyż?) to przykład tej cholernej modularności, której nie znoszę tak samo jak świecenia w dzień. Ładują lipę klientom, a ci jeszcze się cieszą. No ja się nie cieszę, ale też w sumie hovno mnie to obchodzi - nie moje $$$, nie mój problem. Gorzej, że za jakiś czas nie będzie wyboru i będę zmuszony kupić hybrydowy wyrób autopodobny w kształcie napompowanej kajzerki, który systemami euro eko i elektro bardziej będzie mną kierował, niż ja nim, a przy tym będzie reklamowany jako terenowy... obrzydlistwo. Ale to tylko pod warunkiem, że dożyję. :lol:

Amerykańskim suvem nie jeździłem nigdy w życiu. I może masz rację z bezstresowością jazdy - Amerykanie takie rzeczy lubią. Niemniej potworki w rodzaju BMW X, Audi Q, Volvo XC, Range Rover Evoque i inne kaszkaje irytują mnie jak światła w dzień.

_________________
KUPUJ BRYTYJSKIE


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł: Re: Niewolnik za kierownicą, czyli o nowoczesności
PostNapisane: Pn, 26 sie 2013, 18:29 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 8 sie 2013, 17:39
Posty: 3130
Uff, no to mi ulżyło, bo przez moment myślałem, że jesteś eko-nawiedzony... ;)

Niestety, ale SUV-y naprawdę wyparły kombu z Ameryki Płn. z kilku powodów - bazują nieczęsto na ramie od pickupa/terenówki, przez co są bardziej wytrzymałe, mogą więcej załadować (familii i ekwipunku) oraz ciągnąc dla normalnego Europejczyka wręcz niewyobrażalnie przyczepy, mają podwyższone zawieszenie, więc wjadą dalej/wyżej nawet poza utwardzone szosy, no i nierzadko mają chociaż opcjonalny napęd AWD, który w stanach zimowych, czy Kanadzie jest niebywałą zaletą. Ponadto siedzi się w nich zdecydowanie wyżej, więc widzisz też więcej i w zderzeniu z większości ciężarówkami/pickupami na tamtejszych drogach są niepodważanie bardziej bezpieczne (amerykańskie auta muszą mieć wzmocnione zderzaki też z tyłu - wiedziałeś, że np. amerykański radiowóz policji musi wytrzymać najechanie z tyłu przy prędkości 120 kmh?). Mają też prostsze w budowie, solidne silniki z pickupów, które z natury muszą wytrzymać więcej i mają ogromny zapas mocy/momentu, więc się nie meczą nawet pod stromą górkę. Osobiście jak załadowałem 5 dorosłych pasażerów do mojego Jeep'a (nie pytaj nawet jak ;) ), to nawet tego nie odczułem.

Najnowszy Cherokee to paskuda i przypuszczam, że będzie klapą (już mocno opóźniony jest jego debiut rynkowy)...no chyba, że w biurokratycznej EU się przyjmie...

_________________
F.I.A.T - FCAk Italian Automobile from Turin, drive MOPAR!

Daj Polakom rządzić, a sami się wykończą... O.v.B.

Im bardziej poznaję ludzi tym bardziej kocham zwierzęta G.B.Shaw


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł: Re: Niewolnik za kierownicą, czyli o nowoczesności
PostNapisane: Pn, 26 sie 2013, 18:40 
Offline
Zaangażowany
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 19 lut 2013, 20:28
Posty: 2878
Lokalizacja: Kraina Centusiów
norA,

Cytuj:
Uff, no to mi ulżyło, bo przez moment myślałem, że jesteś eko-nawiedzony...


Ja?? Ekoś??? :shock: :o Na jakiej podstawie? Tego to się naprawdę nie spodziewałem. Ten temat założyłem, by flekować euroekonowoczesność, teraz flekuję ekodżipka i gloryfikuję stary dobry XJ, a tu takie oskarżenie...
"Jakże szkodliwy co2" to była ironia, a "Gratuluję xj" to z kolei na poważnie. Straszenie ubabranym jeepem to z własnych obserwacji - te miny wlascicieli wymuskanych kaszkajów i audi q są zabawne niczym kabaret kabaretów :D A Cherokee XJ to trzeci najbardziej mi się podobający samochód. Ze względu na nieekologiczność i niezarąbywalność, jak również to amerykańskie coś, trochę inne, niż u dodża intrepida, ale nadal amerykańskie stuprocentowo. Szwedy też lubię, ale za co innego.

1. Nie orientujesz się czasem co to za pikap GM wykombinował? Taki amerykański chevrolet-skurczybyk w najlepszym wydaniu (ogromny wolnossak plus ASB 4-biegowa) z malutką bateryjką. Może parkować na miejscach dla environment-friendly vehicles, bo hybryda jak się patrzy!

Nieźle by było to sobie sprawić w Europie - ekoparking: prius, prius, yaris, yaris, CZOŁG GM, yaris... :lol: emituje toto tyle CO2, że każdy ekoś świra by dostał z nadmiaru...

2. Nie, nie wiedziałem o 120 kilometrach na godzinę. :shock:
3. No właśnie, jak 5 dorosłych ludzi wlazło do dżipka? Warstwami? :mrgreen:

_________________
KUPUJ BRYTYJSKIE


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł: Re: Niewolnik za kierownicą, czyli o nowoczesności
PostNapisane: Pn, 26 sie 2013, 19:23 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 8 sie 2013, 17:39
Posty: 3130
Syngalez napisał(a):
norA,

Cytuj:
Uff, no to mi ulżyło, bo przez moment myślałem, że jesteś eko-nawiedzony...

Ja??? :shock: :o Na jakiej podstawie?

1. Nie orientujesz się czasem co to za pikap GM wykombinował? Taki amerykański chevrolet-skurczybyk w najlepszym wydaniu (ogromny wolnossak plus ASB 4-biegowa) z malutką bateryjką. Może parkować na miejscach dla environment-friendly vehicles, bo hybryda jak się patrzy!

Nieźle by było to sobie sprawić w Europie - ekoparking: prius, prius, yaris, yaris, CZOŁG GM, yaris... :lol: emituje toto tyle CO2, że każdy ekoś świra by dostał z nadmiaru...

2. Nie, nie wiedziałem o 120 kilometrach na godzinę. :shock:
Masz na myśli najnowsze Silverado? Czy może poprzednią wersję w przeróbce na hybrydę albo z pakietem baterii? Jak pickup to na bank musi być Silverado, tudzież jego GMC-owski odpowiednika, czyli Sierra.

_________________
F.I.A.T - FCAk Italian Automobile from Turin, drive MOPAR!

Daj Polakom rządzić, a sami się wykończą... O.v.B.

Im bardziej poznaję ludzi tym bardziej kocham zwierzęta G.B.Shaw


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł: Re: Niewolnik za kierownicą, czyli o nowoczesności
PostNapisane: Pn, 26 sie 2013, 19:44 
Offline
Zaangażowany
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 19 lut 2013, 20:28
Posty: 2878
Lokalizacja: Kraina Centusiów
Drugi raz postem wyprzedzileś mój edit.
Oczywiście było to silverado. Wymarzona hybryda do odwiedzania szczytów klimatycznych i zjazdów ekologów. :mrgreen:

_________________
KUPUJ BRYTYJSKIE


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł: Re: Niewolnik za kierownicą, czyli o nowoczesności
PostNapisane: Wt, 27 sie 2013, 15:21 
Offline
Zaangażowany
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 19 lut 2013, 20:28
Posty: 2878
Lokalizacja: Kraina Centusiów
Rozkmina z dnia następnego:

norA, już wiem o co Ci chodziło z suvami. Z ciekawości co o XJ pisze wikipedia, wszedłem i widzę, że Amerykanie nazywają SUVami także auta prawdziwie terenowe. Stąd wynikło nieporozumienie.

US SUV> EU SUV
W Europie SUV to hatchback z nieco podwyższonym zawieszeniem i obniżonymi zderzakami, żeby czasem poza asfalt komuś nie przyszło do głowy jechać. Samochód terenowy z kolei to wiadomo co.
Amerykanie auto terenowe również zwą SUV, co nabiera wtedy sensu, bo off road jest sportem, ale dla niektórych to konieczność.
Dla uproszczenia i rozjasnienia przyjmijmy, że ilekroć napisałem SUV bez przymiotnika "amerykański", tyle razy chodziło mi o europejskie wynalazki.

_________________
KUPUJ BRYTYJSKIE


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł: Re: Niewolnik za kierownicą, czyli o nowoczesności
PostNapisane: Śr, 28 sie 2013, 00:38 
Offline
Zaangażowany
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 15 sty 2013, 17:07
Posty: 687
Lokalizacja: Szczecin
Ale dyskusja.Wtrącę się,ponieważ Grand Cherokee ZJ w wersji Laredo i z czterolitrowym silnikiem był naszym autem rodzinnym jakoś w drugiej połowie lat 90-tych.Na tamte czasy auto niebywale luksusowe ale i niebywale elektroniczne.Tacie się onegdaj jakaś uszczelka w układzie wydechowym przedmuchała i koniec,tryb awaryjny,jeden bieg do przodu jeden do tyłu i wlecz się człowieku do ASO.Nie pamiętam co pomogło (chyba zwykłe rozłączenie akumulatora),ale wtedy to było szokujące,że samochód może tak po prostu się obrazić i nie jechać/ledwo jechać,choć technicznie jest do tego zdolny.
I drze piszczek jak się pasów nie zapnie.Chyba wtedy nie było jeszcze nakazu zapinania pasów w obszarze zabudowanym a moi rodzice z tego chętnie korzystali,a właściwie chcieli korzystać.No i kanapa tylna wygodna niczym deska obita kawałkiem gąbki,aczkolwiek to znam tylko z opowiadań-ja z racji wieku zawsze w foteliku byłem wożony.
Taka ciekawostka-auto było importowane z Kanady więc światła miało symetryczne i z hamerykańską homologacją.Zamienników z E w kółeczku można było ze świecą szukać,a pomimo że to były czasy znacznie większej wolności niż teraz,żadna stacja nie chciała podbić przeglądu,ponieważ po wyjeździe mógł nasz samochód od razu mieć kontrolę drogową (wóz charakterystyczny,wiedząc jak jest z amerykańcami mogą gliny się czaić na taki manewr) i jemu [diagnoście] się oberwie że tak niebezpieczny pojazd dopuścił do ruchu.Rozwiązaniem była stacja którą od drogi publicznej dzielił teren magazynów,na którym się ona znajdowała.Tata dostał pieczątkę,pod warunkiem,że w razie obławy powie gliniarzom,że wymienił reflektory na oryginalne po wyjeździe z SKP a przed włączeniem się do ruchu...
Druga ciekawostka - jedziemy sobie z ojcem wioząc chyba płyty gipsowe albo coś równie gabarytowego bo wyjątkowo zamontowano mnie z przodu,co pozwoliło mi obserwować drogę do przodu.Jechaliśmy tą Aleją Bezpiecznej Jazdy którą opisywałem w innym wątku i spytałem go czemu samochód z przeciwka miał włączone światła,skoro jest dzień.Cztery lata miałem,a już mnie to wkurzało :mrgreen:
Odpowiedział,że widocznie chciał być bardziej widoczny w cieniu,i coś jeszcze dodał,że on też ma zawsze zapalone światła.Chodziło zapewne o DRL/AW¦M,skoro samochód był kanadyjski,to musiał coś takiego mieć.

_________________
"Kiedy wszyscy wokół ciebie równiuteńko idą,
przyjacielu, ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość"


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
 Tytuł: Re: Niewolnik za kierownicą, czyli o nowoczesności
PostNapisane: Śr, 28 sie 2013, 09:34 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 12 maja 2009, 21:56
Posty: 3402
Lokalizacja: Tarnów
Pasy w miastach wprowadzili razem z POdświecaniem asfaltu od 1go listopada do 1 go marca. Rozporządzenie to weszło w życie z dniem 1 go października 1991 roku.
Wiem jeszcze że pasy li tylko poza miastem na przednich siedzeniach obowiązywały od 1983 do tej daty. Tego że można było całkowicie jeździć bez pasów (miasto i poza miastem to już niestety nie pamiętam- za mały byłem),ale to że w mieście nie było przymusu to doskonale. Jak ojciec mój zawsze pomstował psioczył jak tylko gdzieś wyjechaliśmy poza miasto-a znów te głupie pasy a po co to, podaj mi z tyłu tylko to sobie tak przez siebie przełożę.
Ale dziwię się Twojemu ojcu że skąd już w latach 90 tych znał takie określenie" lepiej widoczny". Jak ten dżipek był rodem z Kanady to zapewnie tak miał modulowane drogowe na DRL.

No mój ojciec to już czasów POdświeconych w POlsce nie doczekał nawet i tych w zimie.

_________________
Włączone światła w dzień mają tyle samo wspólnego z bezpieczeństwem co ma wspólnego koń z koniakiem, rum z rumakiem albo król z królikiem.

Włączone światła w dzień to są tak mi potrzebne jak potrzebny jest słoniowi saksofon


Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 220 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8 ... 22  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL