| AKTUALNOŚCI |
| HISTORIA |
| MITY I FAKTY |
| ŚWIATŁA SZKODZĄ |
| ODPOWIEDZIALNI |
| LICZBY |
| ZA I PRZECIW |
| ŚWIATŁA DZIENNE |
| Z SEJMU |
| POWIEDZ NIE! |
| ULOTKI, BANERY |
| KONTAKT, LINKI |
| KOMENTARZE |
| FORUM |
Tłumacz |
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]() |
|
|
Association of Drivers Against Daytime Running Lights (DADRL), czyli Stowarzyszenie Kierowców Przeciwko Włączaniu w Dzień Świateł w Samochodzie, to międzynarodowa organizacja zrzeszająca kierowców samochodów, inżynierów i naukowców oraz pieszych, rowerzystów i motocyklistów działających na rzecz zmniejszenia intensywności światła reflektorów samochodowych. Celem działalności stowarzyszenia w Polsce jest aktywna opozycja wobec nakazu jazdy z włączonymi światłami mijania przez całą dobę, ponieważ obecnie już wiadomo, że nakaz ten nie przynosi poprawy bezpieczeństwa, a wszystko wskazuje na to, że jego skutkiem jest zwiększenie liczby wypadków drogowych i ich ofiar. Polska strona DADRL powstała w odpowiedzi na skandaliczną i szkodliwą ustawę wprowadzającą w Polsce z dniem 17 kwietnia 2007 roku nakaz jazdy z włączonymi światłami mijania przez całą dobę. Uważamy, iż prawo, które w żadnym aspekcie nie jest korzystne dla poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego, a ponadto ma negatywne skutki dla obywatela i środowiska naturalnego, nigdy nie powinno zostać wprowadzone w życie. W Austrii zrozumiano popełniony błąd i wycofano podobny nakaz zaledwie po dwóch latach jego obowiązywania, a kolejne kraje rozważają podobny ruch. Natomiast w Polsce wszelkie próby jego wycofania są utrudniane przez polityków z partii rządzących oraz media i firmy lobbujące na rzecz jego utrzymania.
Nie ma dowodu, że jazda z włączonymi światłami mijania w ciągu dnia zwiększa
bezpieczeństwo, zwłaszcza gdy nakaz ten obowiązuje wszystkie pojazdy
samochodowe. Tam gdzie wchodzi w grę życie i zdrowie człowieka, nie ma
miejsca na eksperymenty, a każde nowe prawo, które dotyczy bezpieczeństwa
musi być poprzedzone gruntownymi, bezstronnymi badaniami.
W Austrii z dniem 1 stycznia 2008 wycofano nakaz
jazdy z włączonymi światłami mijania przez całą dobę. Trwają tam również
prace nad wprowadzeniem zakazu używania świateł mijania w
dzień podczas dobrej widoczności. Władze austriackie tłumaczą to
względami bezpieczeństwa, gdyż przeprowadzone badania oraz statystyka
wypadków w tym kraju potwierdziły negatywny wpływ nadużywania
świateł mijania na bezpieczeństwo ruchu drogowego.
27 listopada 2007 Komisja Europejska wycofała się z zamiaru rekomendowania państwom
członkowskim wprowadzenia nakazu jazdy z włączonymi światłami
mijania ze względu na potwierdzony niekorzystny wpływ takiej regulacji
na bezpieczeństwo ruchu drogowego.
System percepcji wzrokowej człowieka w toku milionów
lat ewolucji został doskonale przystosowany do światła słonecznego,
dlatego nie ma potrzeby wspomagania go nienaturalnymi, świecącymi
prosto w oczy światłami. Każdy człowiek obdarzony przeciętnym wzrokiem doskonale dostrzega w dzień obiekty nie tylko o wielkości samochodu, ale również znacznie mniejsze.
Jazda z włączonymi światłami
mijania w dzień powoduje zmęczenie oczu, irytację, złe samopoczucie,
a nawet agresję u innych użytkowników dróg w
reakcji na bardzo często oślepiające, nienaturalne światło, które odwraca
uwagę kierowcy od drogi i warunków na niej panujących. Szczególnie
przy dłuższej jeździe, konieczność ciągłego wpatrywania się w światła
pojazdów jadących z przeciwka, powoduje szybkie zmęczenie oczu i w
konsekwencji ogólne zmęczenie i spadek zdolności do
koncentracji. Podobne,
negatywne dla psychiki skutki, powoduje długa praca w pomieszczeniu ze
sztucznym oświetleniem, dlatego według prawa pracodawca ma obowiązek
zapewnić pracownikowi oświetlenie naturalne, jeżeli tylko warunki na
to pozwalają, a w przeciwnym wypadku musi uzyskać pozwolenie
odpowiednich władz.
Włączone w dzień światła mijania utrudniają dostrzeganie obiektów
nie wyposażonych w światła, takich jak piesi, rowerzyści, zwierzęta,
pojazdy zaprzęgowe, maszyny rolnicze czy nawet
dziury w jezdni, ponieważ podnoszą próg widzialności, poniżej którego
oko ludzkie nie reaguje lub reaguje z opóźnieniem.
Kierowca widząc nadjeżdżający z przeciwka pojazd z włączonymi światłami mijania dłużej
na niego patrzy, podświadomie chcąc dostrzec więcej szczegółów za
źródłem światła, co powoduje wydłużenie czasu reakcji. Kierującemu
trudniej również ocenić prędkość i odległość do nadjeżdżającego
pojazdu, który ma włączone światła, ponieważ w takiej sytuacji oko
rejestruje głównie poruszające się
punkty świetlne, zamiast bryły zbliżającego się pojazdu. Co więcej,
auta ze słabszymi światłami (starsze) będą wydawały się
wolniejsze i że są dalej niż w rzeczywistości.
Nakaz jazdy z włączonymi
światłami mijania w dzień jest przyczyną bardziej brawurowej
i szybkiej jazdy zwłaszcza tych kierowców, którzy mówią o sobie, że
jeżdżą „szybko, ale bezpiecznie”, ponieważ włączone światła dają im złudne
poczucie bezpieczeństwa. Jest to powszechnie znane i
zbadane naturalne zjawisko zwane „efektem Peltzmana” lub „kompensacją ryzyka”, polegające na tym, że wraz ze wzrostem
poczucia swojego bezpieczeństwa, człowiek ma skłonność do bardziej
ryzykownych i niebezpiecznych zachowań. To dlatego w czasie ładnej
pogody jest więcej wypadków drogowych, ponieważ kierowcy prowadzą
wtedy bardziej brawurowo. Przeprowadzone badania pokazują również,
iż kierowcy samochodów wyposażonych w
najnowsze systemy bezpieczeństwa, jak np. ABS, prowadzą z większą prędkością niż kierowcy
pozostałych samochodów. Podobne
zjawisko zaobserwowano w zimie wśród kierowców używających tzw.
opon zimowych (nawet w sytuacji, gdy na drodze nie ma śniegu). Różnica
jest tylko taka, że światła mijania używane bez wyraźnej potrzeby nie zwiększają
bezpieczeństwa, natomiast ABS i opony zimowe tak (oczywiście nie we
wszystkich przypadkach), co rekompensuje negatywne aspekty ich
stosowania.
Kierowca nie powinien posiadać prawa jazdy, jeżeli twierdzi, że nie widzi w dzień
innych pojazdów bez włączonych świateł mijania, bo
jakim cudem zobaczy np. dziecko idące poboczem? Kandydaci na pilotów samolotów
przechodzą szereg badań psychofizycznych, w tym gruntowne badania
wzroku. Ze statystyk wynika, że tylko nieznaczny procent społeczeństwa ma
kwalifikacje do uzyskania licencji pilota. Dlaczego więc posiadanie prawa jazdy
ma być prawem, a nie przywilejem uzależnionym od dobrego stanu zdrowia
kandydata na kierowcę? W wypadkach drogowych ginie rocznie
więcej osób niż w wypadkach lotniczych.
Obowiązek jazdy z włączonymi światłami mijania w dzień negatywnie
wpływa na bezpieczeństwo ludzi starszych, którzy wskutek starzenia
się społeczeństwa stanowią coraz większy odsetek wszystkich kierowców.
Wraz ze starzeniem się ludzkiego organizmu, wzrasta ryzyko wystąpienia
chorób oczu, przede wszystkim katarakty, która zwiększa wrażliwość
oka na ostre światło, co jest stwierdzonym naukowo faktem. Badania
pokazują także, że osoby, które poddały się coraz bardziej
popularniej laserowej korekcji wzroku są bardziej wrażliwe na światło.
Zbigniew Jabłoński, biegły sądowy z zakresu rekonstrukcji wypadków
drogowych uważa, że na ponad dziesięć tysięcy badanych przez niego
wypadków drogowych ani razu przyczyną zdarzenia nie był brak świateł
w dzień w warunkach dobrej widoczności. Podobnej pozycji nie ma również w policyjnych statystykach wypadków drogowych.
Według badań dr Sławomira Gołębiowskiego,
eksperta ds. bezpieczeństwa ruchu
drogowego, do niedawna pracownika Instytutu Transportu Samochodowego (ITS),
wprowadzenie w Polsce w 1991 roku nakazu jazdy z włączonymi światłami
mijania w okresie jesienno-zimowym nie miało pozytywnego wpływu na
liczbę zderzeń samochodów ani wypadków z pieszymi. W
miesiącach jesiennych i zimowych w sezonie 1990/91 do 45% wypadków
dochodziło w dzień. Po wprowadzeniu nowych przepisów, ten odsetek się
nie zmienił.
Policjanci ruchu drogowego nieoficjalnie przyznają, że obowiązek
włączania świateł mijania przyniósł negatywne efekty, między innymi
dlatego, iż wzrosła liczba wypadków, zwłaszcza wśród pieszych i rowerzystów. Pomimo tych bezspornych dowodów, obowiązuje w policji oficjalny
zakaz mówienia o tych niekorzystnych faktach i negowania rzekomych korzyści płynących
z wprowadzenia w życie tego nakazu.
Jazda z włączonymi światłami
mijania przez całą dobę jest nieekonomiczna, zarówno jeśli chodzi o
zużycie paliwa, jak i zużycie żarówek i akumulatorów. Koszt ten ponosi kierowca,
nie ustawodawca. Tylko koszt paliwa zużytego z tego powodu w Polsce to
około 3,5 mln zł dziennie. Z powodu niskiej sprawności układu
wytwarzającego energię elektryczną w samochodzie, dwie 55-watowe żarówki
świateł mijania, wraz z innymi żarówkami automatycznie włączającymi
się razem z nimi, faktycznie potrzebują do pracy o wiele więcej energii, niż
to wynika z ich parametrów.
Włączone bez przerwy światła mijania, zwłaszcza latem w dużych temperaturach, zwiększają ryzyko przegrzania się instalacji elektrycznej, co w konsewencji może prowadzić do pożaru. Niebezpieczeństwo takie istnieje przede wszystkim w przypadku samochodów starszych, w których reflektory i instalacja elektryczna były zaprojektowane z założeniem, że światla mijania będą używane głównie w nocy, a więc w niskich temperaturach.
Zgodnie z wynikami pomiarów (które
nie są negowane nawet przez zwolenników nakazu) włączone światła mijania zwiększają
zużycie paliwa o około 0.2 l/h (wartość ta może być różna w zależności
od mocy silnika i warunków ruchu). W skali Polski daje to rocznie prawie 300 milionów litrów
paliwa i ponad 60 tysięcy ton dwutlenku węgla wyemitowanego do
atmosfery oraz duże ilości innych toksyn wpływających negatywnie na
organizmy żywe. Dwutlenek węgla jest
głównym czynnikiem odpowiedzialnym za efekt cieplarniany, a toksyny
uwalniane podczas spalania paliw kopalnych są jednym z głównych
czynników zachorowań człowieka na nowotwory i inne poważne choroby.
Włączone bez przerwy światła mijania, to szybsze zużycie podzespołów samochodowych, od żarówek
i akumulatorów począwszy, a na paskach klinowych i alternatorach skończywszy. Ich wytworzenie, a potem
utylizacja, to realne szkody dla środowiska naturalnego, zwłaszcza przy niskiej świadomosci ekologicznej
Polaków, którzy wyrzucąją zużyte materiały np. do lasu.
Jazda z włączonymi bez przerwy światłami mijania powoduje częstsze
przepalanie się żarówek. Większe jest
więc prawdopodobieństwo przepalenia się jednej z nich. Kierowcy często nie zauważają tego faktu, zwłaszcza gdy jeżdżą
głównie podczas dnia, bądź go ignorują,
czekając np. na kolejny przegląd okresowy, ponieważ wymiana żarówki
w niektórych nowoczesnych samochodach nie zawsze jest łatwą czynnością. Nie ulega dyskusji fakt, iż jazda w nocy bez
jednego światła mijania stanowi poważne zagrożenie
dla innych uczestników ruchu, jak i dla samego kierującego
niesprawnym pojazdem. Również odbłyśniki reflektorów na skutek ciągłego
używania zdecydowanie szybciej zaczynają matowieć i żółknąć osłabiając
siłę światła wtedy, gdy jest ona najbardziej potrzebna, czyli o zmierzchu
i nocą.
Światła mijania w dzień powinny
być używane wyłącznie przez samochody, które z różnych względów
powinny wyróżniać się w ruchu, jak karetki pogotowia ratunkowego,
samochody straży pożarnej czy inne pojazdy uprzywilejowane. W
momencie, gdy wszystkie samochody mają włączone światła mijania,
pojazdy takie tracą swoją przewagę, zwłaszcza w ruchu miejskim, gdy
poruszają się wśród dziesiątków często takich samych lub
podobnych modeli samochodów.
Motocykliści,
którzy do tej pory jeździli całą dobę z włączonymi światłami
mijania, teraz tracą szansę na szybsze dostrzeżenie ich przez kierowcę
samochodu i ewentualne uniknięcie niebezpieczeństwa. Z racji
mniejszych rozmiarów pojazdów, którymi kierują oraz specyfiki
poruszania się motocyklem powinni oni posiadać możliwość wyróżniania
się wśród innych pojazdów, co było przesłanką do wprowadzenia
kilkanaście lat temu uzasadnionego nakazu włączania świateł mijania
przez motocyklistów. Przeprowadzone
w 2003 roku na zlecenie rządu japońskiego badania ustaliły, że
nakaz włączania podczas dnia świateł mijania przez samochody jest niebezpieczny
dla motocyklistów.
Używanie świateł mijania
podczas dnia przez wszystkie pojazdy samochodowe, które stanowią
ogromną większość wszystkich uczestników ruchu drogowego, podświadomie
prowadzi kierowcę do błędnego przeświadczenia, że wszystkie pojazdy uczestniczące w ruchu drogowym
mają włączone światła,
zmniejsza jego czujność i powoduje, że obiekty nie wyposażone w światła
mogą być w pewnych warunkach przez niego ignorowane. Te obiekty to przede wszystkim rowerzyści i piesi,
czyli najbardziej narażeni na niebezpieczeństwo użytkownicy dróg, ale również pojazdy
nie będące w ruchu oraz pojazdy samochodowe poruszające się, ale nie
posiadające z różnych przyczyn włączonych świateł mijania.
Światła mijania zostały tak zaprojektowane, aby oświetlać drogę przed samochodem,
dlatego nie nadają się do sygnalizacji obecności samochodu.
Do tego celu służą specjalnie zaprojektowane światła do jazdy dziennej. Co
więcej, w nowoczesnych samochodach coraz częściej są montowane światła
przeciwmgłowe z tzw. funkcją doświetlania zakrętów, która polega
na automatycznym włączaniu się jednego przedniego światła przeciwmgłowego
podczas skrętu, a często nawet tylko po włączeniu kierunkowskazu.
Funkcja ta jest aktywna tylko wtedy, gdy są włączone światła
mijania lub drogowe. Każde dodatkowe, zbędne światło włączone w dzień ma negatywny wpływ na postrzeganie i psychikę kierowców jadących z przeciwka.
Włączone reflektory i
tylne światła pozycyjne, szczególnie w słoneczny dzień, znacząco pogarszają widoczność kierunkowskazów
oraz świateł „stop” z uwagi na mniejszy kontrast, zwłaszcza w nowych samochodach, które posiadają lampy
zespolone. Prowadzi to do zwiększenia liczby wypadków spowodowanych
niezauważeniem w porę manewrów wykonywanych przez innych uczestników
ruchu takich jak hamowanie, skręcanie czy wyprzedzanie.
W wielu modelach samochodów, po włączeniu świateł mijania następuje przyciemnienie wskaźników na desce rozdzielczej. Ma to za zadanie zmniejszenie ich kontrastu w nocy, a więc wtedy, kiedy należy włączyć światła mijania. Gorsza widoczność wskaźników może prowadzić do dłuższego skupiania na nich uwagi przez kierowcę, zamiast na drodze, co zwiększa prawdopodobieństwo wypadku.
Według badań przeprowadzonych przez Instytut Transportu Samochodowego
tylko 11% procent samochodów jeżdżących po polskich drogach ma
poprawnie ustawione światła mijania, co często jest powodem oślepiania
kierowców jadących z przeciwka, a w konsekwencji może prowadzić do
niebezpiecznych sytuacji na drodze, zwłaszcza w dzień. W nocy negatywne skutki są relatywnie mniejsze, ponieważ wtedy nawet poprawnie ustawione światła mijania powodują oślepianie, wymuszając wolniejszą jazdę i ostrożniejszy sposób prowadzenia.
Zwolennicy nakazu jazdy z włączonymi
światłami mijania twierdzą, że nawet w dzień trudno czasem dostrzec
szare, czarne czy ciemnozielone nieoświetlone samochody. Oznaczałoby to, że należy wprowadzić nakaz produkowania w samochodów
w jednym, „bezpiecznym” kolorze, ale w tej kwestii zwolennicy
nakazu przezornie na razie się nie wypowiadają.
Nakaz ten według samych jego pomysłodawców ma zdjąć z kierowcy brzemię podejmowania
decyzji, w którym momencie należy włączyć światła mijania. Człowiek, który
nie umie samodzielnie podejmować podstawowych decyzji nie powinien mieć uprawnień
do prowadzenia pojazdów mechanicznych, bo w przeciwnym wypadku nawet
zwykły manewr wyprzedzania poprzedzony złą decyzją może skończyć
się tragicznie. W dotychczasowych
przepisach niewłączenie świateł mijania podczas ograniczonej
widoczności lub w nocy było zagrożone mandatem, tak samo jak jazda
pod prąd czy każde inne wykroczenie przeciwko bezpieczeństwu ruchu
drogowego i była to wystarczająca regulacja wymuszająca używanie świateł
mijania w wymagających tego warunkach.
Nakaz jazdy na światłach usypia czujność tych kierowców, którzy zapomną włączyć światła przed wyjazdem za dnia w długą trasę. W przypadku pogorszonej widoczności lub nastania zmierzchu, może się zdarzyć, że nie włączą świateł, bo wydaje im się, że mają je włączone, zwłaszcza gdy ich włączenie jest mechanicznym odruchem, zamiast świadomą decyzją.
Według badań sondażowych, doświadczeni kierowcy, o długim stażu za
kierownicą, są w większości przeciwnikami tego nakazu. Jego
zwolennikami są natomiast młodzi, niedoświadczeni kierowcy o krótkim
stażu
kierowania pojazdami mechanicznymi. Z drugiej strony, to właśnie młodzi
kierowcy często zaklejają czarną folią światła „stop” w swoich
samochodach lub montują różnokolorowe
święcące diody i inne
niezgodne z prawem świetlne gadżety wpływające negatywnie na
bezpieczeństwo i rozpraszające uwagę innych użytkowników dróg.
Przez dziesiątki lat miliony kierowców kierujących się własnym
instynktem i doświadczeniem uważały używanie świateł
mijania w dzień w warunkach dobrej widoczności za zbędne, a wręcz szkodliwe dla bezpieczeństwa ruchu
drogowego. Nakaz jazdy z
włączonymi światłami oznacza, że ich intuicja, technika jazdy i wieloletnie doświadczenie
w kierowaniu pojazdami zostały uznane za złe, nieprawdziwe,
niebezpieczne i zasługujące na
bezpardonową krytykę. Do tego celu zaprzęgnięto potężną
medialną i polityczną machinę - wszystko po to, aby ośmieszyć doświadczonych
kierowców, którym nigdy nie było obce ich własne bezpieczeństwo
i bezpieczeństwo innych uczestników ruchu. Tam gdzie za pomocą socjotechnicznych metod próbuje się udowadniać, że
„białe jest czarne”, powstaje podejrzenie, iż cel do którego dąży
się przy pomocy takich metod jest ważniejszy niż prawda czy
niezależność myślenia osób poddawanych manipulacji.
Nie jest tajemnicą, że nakaz
jazdy z włączonymi światłami mijania był promowany przez firmy i organizacje, dla których jego wprowadzenie
przyniesie wymierne korzyści, takich jak Bosch (producent m.in. żarówek)
czy BP. Ich udział w tej kampanii
budzi wątpliwości co do prawdziwych intencji jej pomysłodawców.
Wchodzące w grę olbrzymie pieniądze rodzą również oskarżenia o korupcję
urzędników odpowiedzialnych za wprowadzenie tego nakazu. Na stronie
„koalicji” odpowiedzialnej za wprowadzenie tego przepisu czas
zatrzymał się na 17 kwietnia 2007 - dacie jego wejścia w życie. Od
tego czasu nie pojawiły się tam żadne komentarze, opinie lub badania
potwierdzające (lub nie) zasadność wprowadzenia w życie tego nakazu,
co sugeruje, że zamiarem jego pomysłodawców nie był wcale wzrost
bezpieczeństwa na polskich drogach. Dziś strona interentowa „koalicji” już nie istnieje.
W cywilizowanych krajach, które szczególnie dbają o bezpieczeństwo
ruchu drogowego, takich jak Niemcy, Holandia, Szwajcaria, Francja, Belgia
i wiele innych, nie ma nakazu jazdy z włączonymi światłami mijania w
dzień, a czasem wręcz funkcjonuje zakaz używania świateł
mijania bez wyraźnej potrzeby. W niektórych z tych krajów po zmierzchu na oświetlonych
drogach jeździ się tylko z włączonymi światłami pozycyjnymi. Próby
wprowadzenia tego nakazu, udane lub nie, pojawiają się głównie w
tzw. krajach postkomunistycznych, których niedojrzałe społeczeństwa nie
posiadają jeszcze ukształtowanej świadomości społecznej i ekologicznej. Kraje z tej grupy służą
również jako składowiska złomu, śmieci i odpadów radioaktywnych
produkowanych przez kraje rozwinięte. Nie jest wykluczone, że kraje te służą
jako poligon doświadczalny do sprawdzenia skutków wprowadzenia tego
nakazu i zbadania stopnia oporu społecznego przed jego wprowadzeniem.
W krajach, które wprowadziły
nakaz jazdy z włączonymi światłami mijania w dzień, wzrosła liczba
wypadków z udziałem pieszych i rowerzystów, przy czym ogólna liczba
wypadków nie spadła znacząco lub wręcz wzrosła przy stałej, trwającej od kilku lat,
tendencji spadku liczby wypadków drogowych. Nie pojawił się przy tym
żaden inny czynnik, który mógł spowodować odwrócenie tej
tendencji. Niektóre media i grupy
nacisku próbują za ten stan rzeczy winić rowerzystów i proponują
wprowadzenie nakazu używania przez nich kamizelek odblaskowych.
Kolejnym krokiem będzie prawdopodobnie próba pozbycia się rowerzystów
z dróg publicznych.
W krajach skandynawskich, w których nakaz taki obowiązuje od kilkudziesięciu
lat, planuje się go zlikwidować, ponieważ okazał się nieekologiczny,
nieekonomiczny i nie ma wpływu na poprawę bezpieczeństwa ruchu
drogowego, nawet pomimo tego, że kraje te leżą na zupełnie innej
szerokości geograficznej niż Polska, a przez większą część roku
panują tam gorsze warunki drogowe niż w tej części Europy.
W Szwecji wprowadzono nakaz używania świateł, gdy zmieniono w tym kraju ruch z lewostronnego na prawostronny. Ponieważ wywołało to gwałtowny wzrost liczby wypadków, włączone światła miały przypominać kierowcom, którą stroną jezdni należy jechać. Z czasem liczba wypadków oczywiście spadła, co niesłusznie przypisano stosowaniu świateł w dzień.
Według statystyk, na które
powołują się zwolennicy tego nakazu, przed jego wprowadzeniem aż 75%
kierowców jeździło w dzień z włączonymi światłami mijania, a 27%
kierowców uważało, że poprawia to bezpieczeństwo. Co w takim razie
myślało 48% kierowców, jeżeli uznać te dane za prawdziwe? Czy używali
oni świateł mijania w dzień tylko dlatego,
bo stało się to modne i było lansowane w niektórych mediach? Oczywiście
liczba 75% jest nieprawdziwa, a uważny kierowca na pewno pamięta, że
nie było to 75%, ale najwyżej 20%, ale co w takim razie ma na celu
podawanie takich danych - usprawiedliwienie wprowadzenia nakazu?
Przed wprowadzeniem nakazu, zdaniem wielu psychologów, świateł mijania
w dzień bardzo często używali ludzie z niskim poczuciem własnej
wartości, dla których była to, zwykle podświadoma,
metoda na wyróżnianie się z tłumu i pokazanie innym swojej rzekomej
„wyższości” i „nowoczesności”. Nie chodziło im wcale o bezpieczeństwo, a właśnie dobrowolnym włączaniem świateł w dzień przez część kierowców tłumaczono potrzebę wprowadzenia nakazu.
Ludzie, którzy do tej pory włączali światła w dzień tylko po to,
aby wyróżniać się od innych, teraz jeżdżą z włączonymi światłami
przeciwmgłowymi lub drogowymi (tzw. długimi) albo montują
niedozwolone żarówki o zwiększonej mocy, które oślepiają innych użytkowników
dróg.
Nakaz jazdy z włączonymi światłami mijania w dzień narusza Powszechną Deklarację
Praw Człowieka w zakresie równego traktowania i jednakowego prawa do ochrony życia
i zdrowia każdego obywatela wobec pieszych, rowerzystów i motocyklistów, którzy są poszkodowani wskutek nakazu jazdy samochodów z włączonymi światłami mijania.
Włączone światła w dzień to oczywiście tylko jedna pośród wielu przyczyn wypadków drogowych. Nie zmienia to faktu, że gdyby nie obowiązywał nakaz ich włączania, wypadków byłoby mniej, a wiele osób ocaliłoby życie i zdrowie.
Dyskusja o sensowności używania
w dzień świateł mijania jest tylko tematem zastępczym, mającym odwrócić
uwagę od prawdziwych przyczyn wypadków na polskich drogach: braku
autostrad, fatalnego stanu nawierzchni polskich dróg, stanu
technicznego samochodów zarejestrowanych w Polsce, bezmyślności i
braku wyszkolenia polskich kierowców. Nie bez znaczenia jest również
czynnik polityczny - budowanie w społeczeństwie przeświadczenia, że rządzący dbają o
bezpieczeństwo uczestników ruchu drogowego.
Krótko po uchwaleniu tej ustawy w
Sejmie pojawiła się nieoficjalna informacja, że przepis ten został
wprowadzony niezgodnie z konstytucją. Ustawa zaproponowana przez Rząd
dotyczyła bowiem innego zagadnienia (uprawnień Straży Granicznej i kontroli skarbowej), a poprawka posła Tomaki
(PO) zbyt mocno wykraczała poza zakres ustawy i zbyt dalece zmieniała jej treść.
Pojawiły się głosy, że można uchylić
ten przepis w Trybunale Konstytucyjnym, jednak aprobata mediów dla tego
przepisu zniechęciła posłów do podejmowania jakichkolwiek
działań w tym kierunku.
Przeczytaj więcej w Aktualnościach
Jeżeli uważasz że nakaz jazdy z włączonymi mijania powinien zostać zlikwidowany, przyłącz się do naszej kampanii. Przekażemy twoje uwagi do prasy, organizacji motoryzacyjnych i rządowych. Pamiętaj, że to ty wybrałeś parlamentarzystów, którzy uchwalili tę skandaliczną poprawkę do ustawy Prawo o Ruchu Drogowym. Możesz okazać swoje niezadowolenie, nie głosując na nich w kolejnych wyborach. Oto lista posłów, którzy poparli tę poprawkę (PDF). Poprawka ta została zgłoszona i przegłosowana głównie przez posłów PO. Niemniej jednak wątpliwość budzi tutaj dwuznaczna postawa PiS. Oficjalnie jego posłowie głosowali w większości przeciw, ale w Senacie, w którym mieli przytłaczającą większość, nie odrzucili tej poprawki. Co więcej, minister transportu w rządzie PiS Jerzy Polaczek głosował przeciw, natomiast w prasie i innych mediach z pasją przekonywał o korzyściach płynących z włączania świateł w dzień. Zadziwiająca przemiana czy chłodna kalkulacja i bezkompromisowa gra, mająca za zadanie odwrócić uwagę społeczeństwa od prawdziwych winowajców wprowadzenia tego nakazu, a jednocześnie tanim kosztem zagwarantować budżetowi państwa duże dochody, ponieważ przy cenie paliwa 4,60 zł/l polski rząd zarobi dodatkowo rocznie około 630 mln zł.

Piesi, rowerzyści, motocykliści i kierowcy są użytkownikami tych samych dróg i powinni szanować się wzajemnie. Jazda z włączonymi światłami mijania w dzień jest samolubną i prymitywną metodą pokazania swojej wyższości nad innymi, słabszymi użytkownikami dróg. Według ustaleń Federacji Europejskich Stowarzyszeń Motocyklistów (FEMA) prawie 70% wypadków z udziałem motocykla było spowodowane jego niedostrzeżeniem przez kierowcę samochodu. Zadaniem ustawodawców i policji powinna być ochrona bardziej narażonych na niebezpieczeństwo użytkowników dróg, takich jak piesi, rowerzyści i motocykliści, a nie bezmyślne uprzywilejowanie kierowców samochodów, wyposażonych w najnowsze systemy bezpieczeństwa zarówno biernego jak i czynnego. Pieszy czy rowerzysta w zderzeniu z samochodem nie ma większych szans.
Oto raport brytyjskiego oddziału DADRL na temat zagrożeń płynących z używania świateł mijania podczas dnia w wersji pełnej i skróconej.
Władze zarówno Unii Europejskiej jak i Stanów Zjednoczonych planują lub
planowały wprowadzić nakaz używania świateł mijania w dzień, mimo że ostatnie
bezstronne badania nie dają dowodu na jakikolwiek dobroczynny ich wpływ na
bezpieczeństwo. Komisja Europejska oficjalnie wycofała się z tego
projektu, ale istnieją silne grupy nacisku próbujące wymusić taką
regulację we wszystkich państwach członkowskich UE. W Stanach
Zjednoczonych niektórzy producenci samochodów wyposażają produkowane
przez siebie pojazdy w automatycznie uruchamiane światła mijania,
pomimo negatywnej opinii amerykańskich organizacji zajmujących się
bezpieczeństwem ruchu drogowego. Nie jest tajemnicą, iż w niektórych badaniach
zlecanych przez zwolenników włączania w dzień świateł mijania celowo stosowana
jest wadliwa, „akademicka” metodologia, aby uzyskać pożądane rezultaty.
Jak dotąd nie ma dowodu, że jazda z włączonymi światłami
w dzień daje jakiekolwiek pozytywne rezultaty, a wręcz ma negatywne
skutki, co było przyczyną wycofania tego nakazu w Austrii.
Rząd japoński przeprowadził badania w prawdziwym ruchu drogowym (w
przeciwieństwie do akademickich „badań” zleconych przez władze
Unii Europejskiej). Badania te potwierdziły, że jedynym bezpiecznym rozwiązaniem
są światła do jazdy dziennej o intensywności nie przekraczającej 200
kandeli (podobnej do tej jaką posiadają światła
pozycyjne). Różnica względem tradycyjnych świateł mijania
doskonale widoczna jest powyżej.
Aby zapobiec w przyszłości takim pomysłom jak nakaz jazdy z włączonymi światlami mijania przez całą dobę, jako międzynarodowe stowarzyszenie przedstawiliśmy Komisji Europejskiej następujące propozycje:
Całkowity zakaz montażu w reflektorach samochodowych żarówek o mocy większej niż 55 W
Wyposażanie nowych pojazdów w automatyczny włącznik świateł mijania, gdy natężenie światła słonecznego spada poniżej 75 luksów
Okresowe badania wzroku kierowców
Poprawienie jakości szkolenia kierowców
Natomiast od polskich władz domagamy się:
Zniesienia nakazu jazdy z włączonymi światłami mijania przez całą dobę, również w okresie jesienno-zimowym
Egzekwowania zakazu używania świateł przeciwmgłowych i drogowych poza określonymi w przepisach warunkami
Egzekwowania zakazu montowania w samochodach świateł ksenonowych bez homologacji oraz niedopuszczania do ruchu pojazdów w nie wyposażonych
Całkowitego zakazu aktywowania w samochodach sprzedawanych w Polsce funkcji automatycznego włączania świateł mijania po uruchomieniu silnika
Ustalenia i pociągnięcia do odpowiedzialności karnej winnych wprowadzenia nakazu używania w dzień świateł mijania, który przyczynił się do śmierci setek osób
Jeżeli zgadzasz się z naszymi postulatami, napisz do nas. Możesz również podyskutować na forum.
Organizacje popierające naszą kampanię
Copyright © 2007-2010 DADRL PL Ostatnia modyfikacja: 2010-08-20 08:32:49